Psycholog Warszawa Na zły nastrój – jedzenie 2
Forum dyskusyjne depresja, forum o depresji

Forum dyskusyjne depresja, zaburzenia psychiczne oraz psychoterapia i zagadnienia psychologiczne


You are not connected. Please login or register

Na zły nastrój – jedzenie 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 Na zły nastrój – jedzenie 2 on Pią Kwi 16, 2010 8:48 pm

Admin


Admin
I jak psycholog może im pomóc?

Część osób nie wymaga pomocy psychologa. Przychodzi pacjentka i mówi: strasznie przytyłam, bo zajadam stres. Siadamy i pytam: a jak pani właściwie je? Nooo, rano nic, w dzień cztery kawy, a wieczorem wymiatam wszystko z lodówki. Imamy jasną odpowiedź: ta pani nie zajada stresu, tylko się niewłaściwie odżywia!

Zdarza się, że ludzie szukają pomocy u psychologa, a nie pamiętają, że trzeba przed wyjściem z domu zjeść śniadanie, wciągu dnia znaleźć czas na obiad i wogóle należy jeść pięć posiłków dziennie.

Wysyłam więc taką panią z tą wiedzą do domu i umawiamy się, że jeśli pięć posiłków nie pomoże, to zrobimy jeszcze kilka badań i spotkamy się znowu.

Pięć posiłków nie pomogło, spotykacie się znowu - i?

Proszę, żeby na kartce wypisała zyski i straty związane ze schudnięciem. Ludzie piszą: będę atrakcyjniejsza/atrakcyjniejszy. Ale uświadamiają sobie też, ile to będzie kosztowało wysiłku. A często schudnięcie wcale nie jest przyjemne. Bo jak byłam grubą Kasią, to wszyscy mnie lubili i traktowali pobłażliwie, a koleżanki nie miały nic przeciwko temu, żeby przedstawić swojego chłopaka czy jechać razem na wakacje. Ale jak jestem szczupłą Kasią, nagle widzą we mnie konkurencję. To jest szczególnie trudne dla ludzi, którzy są otyli od dzieciństwa. Dla nich to jest zmiana tożsamości. To często jest nieuświadomiona trudność, która blokuje przed schudnięciem.

I czasami słyszę: koszty są jednak zbyt wysokie, niech zostanie tak, jak jest. I to mi się podoba! Bo ktoś, zamiast marnować czas na rzeczy, które i tak nie dadzą mu szczęścia, zajmie się czymś istotniejszym.

A ci, którym z kartki wyjdzie, że jednak chcą się odchudzić?

Rozmawiamy, dlaczego chcą być chudsi, co będą w tym celu robić, kiedy będzie trudno, a kiedy najtrudniej. Zastanawiamy się, jak podejść do świąt, a jak do innych uroczystości. Na przykład raz w tygodniu pacjentka jedzie do mamy na obiad, a mama robi po cztery kotlety na głowę i trzeba co najmniej dwa zjeść. Razem się zastanawiamy, jak sobie z taką sytuacją radzić.

I jak sobie radzić?

Można spróbować najprościej: mamo, zdecydowałam się, że pora schudnąć i o siebie zadbać. Nie będę już jeść takich tłustych kotletów.

A mama: jak to, kotleta nie zjesz? I zrobi taką smutną minę, że zjemy pięć.

W wielu wypadkach wystarczy technika zdartej płyty. Mama swoje, a my konsekwentnie tłumaczymy: nie zjem, muszę się odchudzić. Lekarz mi zalecił, źle się czuję. I za kolejnym razem mama odpuszcza.

Jednak u wielu osób relacja z matką jest zbyt zawiła. Matka nie umie okazywać uczuć ani o nich mówić, tylko robi pięciodaniowy obiad. Rano poszłam na zakupy, cały dzień stałam w kuchni - to jest wyraz mojej miłości. I my, nie jedząc, mamy poczucie winy, że tę miłość odrzucamy. W takim wypadku konieczna jest zmiana nastawienia i do jedzenia, i do relacji z rodzicami.

Wszystko się zaczyna bardzo wcześnie, bo jeszcze w niemowlęctwie. Dziecku przy piersi jest cudnie. Leży, jest ciepło, bezpiecznie, słyszy serce, mleczko płynie. I na całe życie się nam wdrukowuje taki komunikat: jedzenie to ciepło i bezpieczeństwo.

W dorosłym życiu, jak przeżywamy złość, depresję, smutek czy żal, ten schemat się przypomina. Jedzenie jako lekarstwo na całe zło. Jedna z moich pacjentek objadała się zawsze, jak mąż wyjeżdżał w delegację. Czuję się samotna, nie wiem, co on na tym wyjeździe robi, to się najem - mówiła. I jadła. A jak mąż po dwóch tygodniach wracał, miał cztery kilo żony więcej.

Zobacz profil autora http://forum-depresja.euro-talk.net

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach